Spearfishing…adrenalina, walka, pasja

Querim, potocznie Keri, zaskakuje mnie każdego dnia. Tak jak całe Goa. 

Któregoś dnia, kilka tygodni temu, zostawiłem w domu śpiącą Maszę i pojechałem do Arambolu na poranną kawę. Siadłem w zaprzyjaźnionej restauracyjce, na klifie i zamówiłem kawę. Po chwili, usłyszałem, wszechobecny tu język rosyjski. Para ludzi, rozmawiała z właścicielką o wynajęciu pokoju. Z rozmowy wynikało, że szukają czegoś tańszego i w spokojnym miejscu. Problemy językowe, dodatkowo utrudniały Im porozumienie się. 

Bez większego zastanowienia, zaproponowałem Im, wizytę w Keri. Wyglądali na fajnych i sympatycznych ludzi…a tylko takich chcę w “moim” Keri.

Wiktor i Anjuta…tak się nazywają…natychmiast się zgodzili. Ja pojechałem na skuterze a Oni taksówką. Zawiozłem nowych znajomych do Selvina. To miły, młody Hindus, który ma dwa ładne pokoje do wynajęcia i zupełny brak klientów. W przeciągu 15-tu minut dogadali się co do ceny i wypakowali bagaże. Wymieniliśmy numery telefonów i rozstaliśmy się. 

Następnego dnia, Wiktor zadzwonił i zaprosił mnie na kolację, żeby się zrewanżować. Pojechaliśmy tam z Maszą. Kolacja i rozmowa były bardzo miłe. Okazało się, że Wiktor jest freediverem i poluje z kuszą pod wodą. Zaproponował mi wspólną wyprawę. 

Nurkowanie w masce i podwodne polowanie, okazało się czymś więcej niż tylko sportem ekstremalnym. Kiedy jesteś pod wodą i “walczysz” ze swoim umysłem, tłumacząc mu, że masz jeszcze masę czasu, a skurcze przepony to jedynie sygnał ostrzegawczy, nic więcej nie istnieje. Kiedy widzisz zupełnie inny świat, pełen dziwnych stworzeń, a zarazem bajecznie spokojny, masz poczucie nieograniczonej wolności. Nawet kiedy spotyka cię coś przerażającego, wiesz, że to tylko w twojej głowie.

Oczywiście nie przychodzi to pierwszego dnia, trzeba potrenować. Ja miałem to szczęście, że spotkałem Wiktora i Anjutę. Wiktor jest trenerem spearfishingu i freedivingu. Nauczył mnie jak oglądać podwodny świat i rozumieć swój organizm. Zawdzięczam temu Facetowi odkrycie życiowej pasji, która również powoli staje się moją pracą.

Moi nowi rosyjscy przyjaciele, wrócili już do Moskwy, ale zostawili mi coś więcej niż tylko miłe wspomnienia. Wspólnie ustaliliśmy reguły podwodnych polowań, i podpisaliśmy porozumienie pomiędzy moim guesthousem i Jego Moskiewskim Klubem Spearfishingu, o wspólnej organizacji wypraw na Goa. Już w połowie lutego, będę gościł pierwszych podwodnych myśliwych. Ponadto za miesiąc podchodzę do egzaminu, który pozwoli mi zostać członkiem międzynarodowej organizacji freedivingu i spearfishingu…będę pierwszym podwodnym myśliwym na Goa…nigdy bym się tego nie spodziewał w wieku czterdziestu sześciu lat !

Dzisiaj, kiedy to piszę, moje życie to tylko kilka elementów, które przenikają się wzajemnie jak składniki doskonałego koktajlu. Mieszanina smaków i aromatów życia. Trzeba to jedynie skomponować i zaczekać na efekt.

Masza, która jest genialnym partnerem. Pisze muzykę i teksty, śpiewa, uwielbia lekki blues i jazz. Wprowadza w moje plany kobiecą rękę, wspiera mnie we wszystkim, podpowiada jak wszystko zorganizować i daje poczucie tego, że jestem komuś niezbędny…sens życia ! 

Wiktor i Anjuta, ludzie którzy oddali mi więcej niż przypuszczają. Przyjaźń, życiową pasję i krystalicznie czysty obraz szczęśliwych ludzi, tak jak kiedyś w Kathmandu…Franc i Iwona…przyjaciele !

Guesthouse, który jest moim domem, miejscem pracy, relaksu i czymś w rodzaju świątyni…oazą spokoju, przyjaźni i tego co łączy nas z Maszą.

MAM TO WSZYSTKO W KERI…nawet problemy, które oczywiście też bywają, z tej perspektywy…wyglądają mizernie…;-)

2 thoughts on “Spearfishing…adrenalina, walka, pasja”

  1. Dear Sir

    Our client is interested to invest in your region for good Return on Investment.

    if you have ideas, please contact us on +97365009688 or mh@indogbsc.com

    Best regards
    Mr. Mat Hernandez

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *